WHATEVER HAPPEND TO MARY


Nie wiem dlaczego, ale padam ze zmęczenia. Czuję się jak po morderczym konkursie tańca, jakbym nie mogła wyrwać się z  szalonego quickstepa przez ostanie tysiąc dziewięćdziesiąt pięć dni.

W weekend prawdopodobnie spotkam Pawia, więc następne tygodnie zdominuje wzdychanie, głoszenie peanów na jego cześć, tudzież niezmierzalna pretensja.  (bo dlaczego ona, a nie ja?)

Poza tym zabiłam swojego laptopa, zabiłam tak, że gwarancja tego nie obejmuje, więc nadaję z jakiegoś stacjonarnego bubla, który równie dobrze mógłby robić za atrapę w salonie szwedzkiej sieci meblowej.

A tak naprawdę to wszystko działa mi na nerwy do tego stopnia, że pójdę na miasto i zrobię karczemną awanturę. Komukolwiek. Gołębiom na plantach na ten przykład…

  • 17/08/2009
  • 0

PODOBNE WPISY

SIŁA JEST KOBIETĄ
21/10/2017
JAK SZUKAĆ FACETA PO TRZYDZIESTCE
18/10/2017
NIGDY WIĘCEJ
16/10/2017
730
12/10/2017
I’M HERE AND I’M HUNGRY
20/09/2017
NIKT TAK PIĘKNIE NIE MÓWIŁ, ŻE SIĘ BOI…
18/09/2017
JAK BYĆ PRAWDZIWYM BLOGEREM
11/09/2017
BANKRUTEM BYĆ…
06/09/2017
DZIEŃ ŚWISTAKA 2.0
26/07/2017
Karolina
O autorce

Pisarka z urodzenia. Fotografka z wyboru. Trudny charakter. Jeden polski owczarek nizinny. Dwa koty syberyjskie. Oto moje życie 2.0. Jeśli spodobał Ci się mój tekst, to daj mi o tym znać klikając w tę małą ikonkę poniżej. Dziękuję. :-)