SAY YOU, SAY ME


Stoimy z matką na cmentarzu przy skrzyżowaniu głównych alejek, umówione jesteśmy na piętnastą. Zima w tym roku nie ma litości i zamiast grudnia mamy niekończący się listopad, który zacina ostrą mżawką. Niczym nieoprószone, wręcz łyse drzewa wyglądają przerażająco. Przestępuję z nogi na nogę, nie palę już jakiś czas, więc jedyne, o czym teraz mogę myśleć to ten cienki, mentolowy dawca przyjemności. Marzę o tym, by spokojnie się zaciągnąć i po cichu zdecydować czy od dymu chce mi się wymiotować, czy może jednak kocham ten nałóg. Toksyczne związki wychodzą mi najlepiej, prawda?

Wyglądasz ostatnio jakoś tak bardzo dobrze – mówi matka i wyrywa mnie tym samym z tytoniowej tęsknoty. Zanim zdążę wyjść z szoku i powiedzieć, że dziękuję, to pewno ta kurtka albo nowy podkład, przechodzi sprytnie do kontrataku, ale co ci nie leży w tym nauczycielu matematyki? Mam ochotę odpowiedzieć, że wszystko, udaję jednak, że nie usłyszałam pytania. Zobacz, jest już kamieniarz. 

Chwilę później stoimy nad grobowcem rodzicielki in statu nascendi, niestety fachowiec zapomniał miarki, więc ponownie mamy skromną chwilę dla siebie. Deszczem zacina coraz mocniej, a i Dorota też nie odpuszcza. Dziecko, ja naprawdę rozumiem – przemawia – zawsze byłaś dziwna, ten za niski, tamten za głupi, przed jednym się nawet do szafy schowałaś, pamiętasz?!, ale teraz to już przesadzasz, tylu się koło ciebie kręciło i sama jesteś w tym wieku! Córciu, masz już ponad trzydzieści lat, powinnaś się na coś zdecydować, życie sobie ułożyć… Nie młodniejesz. Po tych słowach zaczynam rozumieć dlaczego moi znajomi nie chcą, bym ich pocieszała czy udzielała rad. Empatia w naszej rodzinie dziedziczona jest po kądzieli. Zdecydowanie.

Zobacz, jest już kamieniarz. Mężczyzna kręcił się wokół nagrobka, roztrząsał z matką sprawy życia i śmierci oraz toczył wywód o atrakcyjności granitu Star Galaxy Premium z Indii, podczas kiedy matka upierała się na rodzimą produkcję ze Strzegomia. A co Pani myśli? Nagle oboje na mnie patrzą.

Cóż, ja to, proszę Pana, myślę, że są mężczyźni, którzy kupują swoim żonom na rocznicę samochód czy kolię z diamentów, a, widzi Pan, moja matka dostanie grobowiec. Po tych słowach twarz Doroty Barbary przybiera kolor Bohus Red prosto ze Szwecji. Kamieniarz śmieje się w głos, by za chwilę skonstatować z powagą, że za ten nagrobek to kupiłby jakiegoś, on nie wie, Fiata 500 na przykład. Jeśli idzie o ten segment, to powiem Panu, że tylko MiTo. – nie odpuszczam, bo kto się alfisti urodził, ten alfisti umrze (skoro już kręcimy się w nekroklimatach).

Wracając, ucinamy sobie z matką spacer po cmentarzu. Odwiedzamy dziadków i kilka dni wcześniej zmarłą ciotkę. Ten rok obfitował w pogrzeby i zaskakujące śmierci. Straciłam kilku kolegów, w tym jednego, którego naprawdę bardzo lubiłam i mieliśmy dobre relacje od czasów liceum. Myślę o nim, przypominam sobie wspólne imprezy i ten studencki półmetek, na który przebrałam się za Lorda Vadera w dresie. Z każdym krokiem czuję się przytłoczona i rozbita jakby bardziej, zaczynam myśleć, że może faktycznie powinnam się na coś zdecydować.

Nie wiem czy to przez rozstanie z papierosami, słowa matki, czy może tak działa uroda nekropolii sama w sobie, ale wieczorem wysłałam wiadomość do mojego nauczyciela matematyki, że OK, w czwartek zamiast przy algebrze możemy posiedzieć przy piwie. Nie zdążyłam odłożyć telefonu, kiedy dostałam odpowiedź. How cool is that?!

Chyba raczej nie bardzo, bo na spotkanie nie założyłam nawet obcasów. A od obcasów na randce nie powstrzymują mnie nawet zlodzone chodniki i pięćdziesięciocentymetrowa warstwa śniegu… Zazwyczaj.

 


 

Autorem grafiki, którą wykorzystałam w tym wpisie, jest Melissa Harvey. Melissa inspirowała się obrazem Edwarda Hoppera Nighthawks. Tak na marginesie, to Hopper niesamowitym malarzem był. Jednym z moich ulubionych.

Karolina
O autorce

Pisarka z urodzenia. Fotografka z wyboru. Trudny charakter. Jeden polski owczarek nizinny. Dwa koty syberyjskie. Oto moje życie 2.0. Jeśli spodobał Ci się mój tekst, to daj mi o tym znać klikając w tę małą ikonkę poniżej. Dziękuję. :-)

  • Magda

    Usmiechnelam się czytając twój wpis

    • Karolina Regucka

      Dziękuję. To miłe. 🙂 A że ochłonęłam, to szykuję ciąg dalszy. 🙂

  • Karolina Regucka

    Dziękuję. 🙂

    Jak zwykła mawiać moja prababka: dobry but nigdy nie popsuje kreacji, zły popsuje ją zawsze. 🙂

    • Pytanie kto powiedział, że but na obcasie to ten dobry, a bez obcasa to zły ;D

      • Karolina Regucka

        Mój ortopeda w pełni by się z tym twierdzeniem zgodził. Ale Wy, lekarze, to jacyś inni jesteście. 😀

        • Haha! Ale ja to w ogóle nigdy nie lubiłam obcasów. Jestem wysoka i rozłożysta w biodrach, na obcasach czuję się jak armata 😉

          • Karolina Regucka

            Anuszka, zabiłaś mnie tą armatą! 😀 Ja w sumie niska nie jestem, 170 cm i w biodrach też typowa polska Jagna. Bez obcasów mi jednak łyso i jak tylko jest okazja, to obcasy obligatoryjnie. 🙂 Niestety potem mam ten problem, że mając w obcasach ok. 180cm (plus, minus) większość jest ode mnie mniejsza. 😀 😀 😀

  • aleiket

    Ach, w pełni się zgodzę… i z Hopperem i z alfisti <3 … Czytam Cię od wczoraj i nie zamierzam przestać. Wszystkiego dobrego w nowym roku! Siła jest kobietą!

    • Karolina Regucka

      Dziękuję. I bardzo miło mi to czytać. 🙂

    • Karolina Regucka

      Oraz wzajemnie wszystkiego dobrego. 🙂