JAK ZNIEŚĆ ROZSTANIE Z GODNOŚCIĄ


To ile lat byliście razem? A może wszystko trwało kilka miesięcy? Mówi się, że najgorsze dla związków są właśnie kryzysy drugiego i czwartego roku. Nie wiem czy tak jest naprawdę, ale jeśli związek robi się równie znośny, jak wrzeszczący w sklepie dwulatek, któremu niezbędne do życia są właśnie zobaczone płyn borygo oraz opaska uszczelniająca rynny, to zażenowani są wszyscy. W szczególności osoby postronne, bo wiadomo: nie dość, że dzieciaka zrobiłyby lepiej, to zapewne i niezaprzeczalnie wychowałyby go na rozsądnego, panującego nad swoimi emocjami człowieka.

Tymczasem twój związek pokłada się właśnie po podłodze w ciężkich do wytrzymania konwulsjach, przewala się przez twoje emocje złością, rozczarowaniem i przeświadczeniem, że przecież stać cię na kogoś znacznie lepszego. I na znacznie lepszą relację także. To oczywiste przecież, że sama wszystko zrobiłabyś lepiej. Lepiej kroisz chleb na śniadanie, lepiej grasz w scrabble i zostawiasz po sobie znacznie lepszej jakości bałagan. Wszystko w ogóle jest lepsze bez twojej (jeszcze do niedawna) lepszej połowy. I co teraz?

Owszem, możesz próbować się poprawić, pilnować okruszków, zbierać swoje rzeczy, wzdychać ciężko i z pokorą dzierżyć fakt, że on znów spał do dziewiątej, kiedy ty wolałabyś, żeby wstał z tobą na basen o siódmej. I jeszcze możesz znacząco wznosić oczy ku niebu, że ani razu nie sprzątnął kuwety po kocie, jakby ten twój kot wcale nie był wasz… Jeśli on ma w sobie tyle samo chęci oraz cierpliwości, co ty, może akurat będziecie mieć szczęście i uda wam się jakoś dogadać, a potem to już z górki.

Ale hurra optymizm swoje, a rzeczywistość swoje. Odłóżmy te hollywoodzkie scenariusze na bok i pogódźmy się z faktem, że związki się rozpadają, a rozstania przechodzi się ciężko i robi się wówczas rzeczy trudne oraz średnio znośne. Co jednak trzeba przepracować, jeśli chce się znieść rozstanie z godnością?

Najlepiej to mieć świadomość tego, że na początek zawsze możesz się upić. Nic tak dobrze nie rozładowuje emocji, jak alkohol. Poza tym ten, w przeciwieństwie do emocji twojego już byłego mężczyzny, zawsze jest dostępny, a jego działanie przewidywalne. Dlatego możesz sobie chlapnąć drineczka lub dwa(naście) na pocieszenie. W tym czasie możesz także obwieścić światu fakt, że właśnie zostałaś singielką i kto się wybiera w sobotę do Energy 2000, elo? Kiedy jednak następnego dnia rano ta radosna, migająca neonami  karuzela emocji stanie, skasuj swoje posty na facebooniu, albowiem zachodzi realna szansa, że twój pracodawca może dowiedzieć się o tobie wielu ciekawych rzeczy. No właśnie.

Tak, te linki do rzewnych piosenek także usuń. A czy sprawdziłaś już skrzynkę z wiadomościami? 😀

Kiedy opadną kac i porozstaniowy kurz, zaneguj wszystko. To bardzo ważne. Pamiętaj, rozstanie wcale cię nie obeszło, jego nowa dziewczyna także, w ogóle to kim on dla ciebie był, żebyś teraz musiała go opłakiwać? Dlatego spadaj na drzewo, leszczu, ja ci pokażę i inne takie. Pora zrealizować te rozdmuchane wcześniej plany na sobotę, wcisnąć się w za małą o dwa rozmiary kieckę i zaszaleć. Przecież to nie czas na introspekcję i szczerość wobec samej siebie.

Sobotni wieczór szybko jednak przeminął, a niedziele rozmyślania nad przeszłością skłoniły cię do drobnego śledztwa. Scrollujesz jego profile w mediach społecznościowych, szukasz wszelkich tropów i informacji co się z nim obecnie dzieje, bo przecież byliście jednak trochę szczęśliwi czasem, a znalezienie sobie kogoś wcale proste nie jest. Przychodzi ci do też  głowy, że mogłabyś do niego napisać, niezobowiązująco oczywiście, spytać przymilnie co słychać, jak się miewa i przy okazji wybadać szanse na powrót. Nie odpisał przez trzy tygodnie, tfu, godziny, natomiast w międzyczasie zobaczyłaś jego świeżutkie foto ze zgrabną brunetką i szlag cię trafił.

Pamiętaj to wciąż nie czas na chwilę zadumy i pogadanie ze sobą. Lepiej wyznacz sobie wymagające cele. Może schudniesz dwadzieścia kilogramów w dwa miesiące? A może wejdziesz na Kilimandżaro? Nic po łebkach, ma być z przytupem. Może wtedy poznasz tego jedynego, bo jako szara mysz na nikogo nie zasłużyłaś. Bycie normalną jest tak bardzo passe, że szkoda na to marnować twój czas.

A kiedy jesteś już tak blisko pogodzenia się ze sobą, ze światem, kiedy w sumie zaczyna ci być dobrze sam na sam, robisz wieczorny jogging waszą starą trasą spacerową. Przebiegasz koło waszej knajpki i staje ci serce, cały świat się zatrzymuje, kolana miękną. Widzisz go tam i tę cholerną brunetkę. Wszystko zaczyna się od nowa, bo spokój był i owszem, ale iluzoryczny.

Wracasz do domu, by znów spędzać kolejne godziny w socialach na dochodzeniu kim ona jest i dlaczego akurat zdjęciami z nią się chwali. Przecież podczas waszego związku on tak chronił swoją prywatność, że jego przypadkowo spotkani znajomi, byli zdziwieni, że w ogóle kogoś ma. O, właśnie odkryłaś, że ta nowa ma zawodowe profile – wystaw negatywa, daj jedną gwiazdkę, oczerń w komentarzu. Zasłużyła przecież. Suka. Najważniejsze, że ubaw miałaś przedni i już wiesz jak smakuje zemsta.

Gratuluję. Właśnie się rozstałaś z godnością. Osobistą.

Karolina
O autorce

Pisarka z urodzenia. Fotografka z wyboru. Trudny charakter. Jeden polski owczarek nizinny. Dwa koty syberyjskie. Oto moje życie 2.0. Jeśli spodobał Ci się mój tekst, to daj mi o tym znać klikając w tę małą ikonkę poniżej. Dziękuję. :-)