I PROMISE MYSELF NOT TO SLIP


Spotkaliśmy się we wtorek. Tego dnia nie padał deszcz, wręcz przeciwnie – zapowiadało się na śnieżną i białą zimę. Nareszcie. Nie przejmowałam się tym spotkaniem, nie wiem nawet czy miałam na nie ochotę. Pierwszy raz w życiu wzięłam sobie słowa Doroty (znad grobowca) do serca i pomyślałam, że może powinnam zachować się jak dorosła. W końcu.

Nie zrobiłam starannego makijażu, nie przygotowałam najlepszej pary zimowych obcasów, nawet nie uprasowałam koszuli. Nóg też mi się golić nie chciało, bo w sumie po co, to przecież miało być tylko spotkanie przy piwie. Miałam się przekonać ile we mnie dorosłości, a ile ślepej tęsknoty za czymś, co być może nie istnieje.

Do tej pory rozmawialiśmy o liczbach taksówkowych, przy okazji wcale nie tak nieśmiało udowadniałam mu, że każda teoria ma sens pod warunkiem, że można ją odnieść do praktyki, a on recenzował to, co napisałam (do szuflady) o zmierzchu poczciwej inżynierii i zastąpieniu jej fizyką teoretyczną. Mówił you are so smart, how it is even possibile??? Mówił you are too pretty, to be that bright. Dyskutowaliśmy o teoriach Hellera, Goswamiego i o Feynmanie. Zachwycało go to, że przyszłam na świat w dniu urodzin Ramanujana. There must be something in it! – powtarzał, bo jak większość Hindusów wierzył w reinkarnację. Umowa była bardzo prosta: ja go uczę fotografii oraz angielskiego, on pomaga mi ogarnąć matematykę.

Feralnego wieczoru siedzieliśmy w cichej knajpce, piliśmy grzane piwo i nie za bardzo było o czym pogadać. Okazało się, że matematyczny geniusz i kilka doktoratów wcale nie muszą iść w parze z obyciem kulturalnym czy z lekkością rozmowy na tematy inne niż fizyka szeroko pojęta. On się przysuwał, ja się odsuwałam, po godzinie w końcu brakło mi kanapy. So pretty, so sexy, so nice, so nice, so sexy, so pretty. I kiedy płacz pomieszany z irytacją miałam pod wierzchem,  poczułam, że coś niezdarnie krąży w okolicach mojej piersi. Hey, why you bother, you wanna grab it? Just grab it. Położyłam jego dłoń na mojej piersi. Niestety, zażenowana poczułam się tylko ja. Uciekaj, uciekaj, uciekaj! Nie byłam w stanie znosić tego przedstawienia ani sekundy dłużej.

Czy mógłbyś kupić mi papierosy? Proszę. To był najprostszy sposób, by choć na moment zostawił mnie w spokoju. Kiedy wyszedł, założyłam płaszcz, położyłam na stoliku dwadzieścia złotych. Przy barze uregulowałam swoją część rachunku. Pół godziny później paliłam mentolowego Vogue Frisson w toalecie w pociągu podmiejskim, wściekła na siebie, na życie, na wszystko. Godzinę później ubrana w piżamę, tuliłam moje zwierzęta.

O piątej nad ranem doszłam do wniosku, że Tinder to może wcale taki głupi pomysł nie jest. Proste zasady, karty na stół. Mogę odpuścić moje pragnienie miłości, która odbiera rozum i wypełnia serce, która sprawia, że chcesz pokonywać swoje słabości, która napędza, daje siłę, kiedy tej zaczyna brakować. Całe to romantyczne zmanierowanie chciałam w tamtym momencie skreślić i to raz na zawsze, bo przecież jedynie tak mogło być lepiej. Dla wszystkich.

Pierwszy profil w lewo, drugi w lewo… Trzeci… I oto widzę tę charakterystyczną poszetkę, to zdjęcie, którego autora już kojarzyłam, to dobre wrażenie, które na mnie wywarł. Nie rób, nie rób, bądź profesjonalna – ­powinien był myśleć rozum. Ale czego się spodziewać po szarych komórkach, kiedy niebawem będzie świtać?

Nim dostanę odpowiedź, już mam przepracowany scenariusz ze złamanym sercem, odrzuceniem i wstydem w tle. Klatkuję te wydarzenia niemal z taką samą starannością, z jaką opisuję potencjalnych bohaterów moich książek, każdą emocję mam rozpisaną zanim się jeszcze wydarzy, jestem przynajmniej dwadzieścia kroków i kilka miesięcy przede mną samą, dlatego, kiedy dostaję wiadomość, już wiem, że znów pora uciekać…

Tak topnieje duma. Nobla w architekturze nie przyznają. Dorosnę. Kiedyś.

Przeklęte 75F.

  • 17/12/2017
  • 3
Karolina
O autorce

Pisarka z urodzenia. Fotografka z wyboru. Trudny charakter. Jeden polski owczarek nizinny. Dwa koty syberyjskie. Oto moje życie 2.0. Jeśli spodobał Ci się mój tekst, to daj mi o tym znać klikając w tę małą ikonkę poniżej. Dziękuję. :-)