I HAD THE RADIO ON


W związku z tym, że odstawiono mi proszki, a podano kule zaczęłam kontaktować. Skontaktowałam na tyle, że przypomniało mi się o blogusiu, któremu spieszę donieść w zasadzie o niczym. Bo newsy, że czeka mnie pół roku rehabilitacji czy też, że może będę chodzić przez te pół roku o kulach i na rehabilitację, a może mnie zoperują i dopiero wtedy będę chodzić o kulach i na rehabilitację, to żadne newsy. Chociaż na rehabilitację mogę bardzo; pod warunkiem, że będzie ją prowadził Pan równie przystojny jak mój kuzyn kinezyterapeuta z drugiego końca Polski.

Lekarz ortopeda i brat bliźniak w jednym, z którym sprawa ciągnie się drugi rok i żadne z nas nie ustępuje ani o centymetr, przejął się dość mocno. W sumie urazówka to jego praca, tak? Chciał się może  Chłopiec wykazać, ja też bym niejako chciała będąc na jego miejscu, ale skończyło się jak zawsze. Umówiliśmy się na to i owo na neutralnym gruncie (czyli u mnie), po czym nastąpiła kapitulacja. Tym razem On i z uzasadnieniem, że Czerwo, ja nie chcę, żeby nam się ta przyjaźń popsuła, bo nie jesteś dla mnie tylko koleżanką. Nie byłabym sobą, gdybym nie wdała się  w dyskusję pod jakże zacnym tytułem to kim dla Ciebie jestem, do słowo pana? Kimś znacznie ważniejszym.

Z rzeczy równie dziwnych, co irytujących: umówiłam się na noc kabaretową w towarzystwie Pawia, jego (ze złością, złośliwością i innymi równie negatywnymi emocjami, ale muszę to napisać) dziewczyną oraz Anitą. Mam nadzieję, że do tego czasu ściągną mi ten niemodny już i mocno zabrudzony gipsowy bucik. Poza tym Anita ciągle nie rozumie, jak to się stało, że taka dziewczyna ma TAKIEGO faceta. Ja też nie rozumiem, ale się z tym pogodziłam. I nie zamierzam mieć podwójnych intencji… Przynajmniej na razie.

Ponadto osiągnęłam stan wyprzedawania i pozbywania się, zaczynając od nieużywanych choćby raz lakierów do paznokci na samochodzie skończywszy. Leżąc w łóżku i gapiąc się w okno przyjęłam filozofię new age albo planuję przejść na buddzym – jeszcze nie zdecydowałam. Muszę tylko znaleźć osobistego Osho, o co w Polsce wbrew pozorom łatwo nie jest. W każdym razie przeszłość nie ma władzy nade mną, a moja świadomość stanowi o mnie samej. Bosko, nie?

A tak w ogóle to muszę przestać brać guaranę z rana w ilościach stanowczo za dużych.

  • 05/05/2010
Karolina
O autorce

Pisarka z urodzenia. Fotografka z wyboru. Trudny charakter. Jeden polski owczarek nizinny. Dwa koty syberyjskie. Oto moje życie 2.0. Jeśli spodobał Ci się mój tekst, to daj mi o tym znać klikając w tę małą ikonkę poniżej. Dziękuję. :-)