Follow Me

Close

Chciałam podziękować wszystkim za odzew, który pojawił się w związku z blogiem.   Dziękuję zatem za komentarze, dwa maile oraz kilka prywatnych wiadomości. To miłe móc przeczytać to wszystko. Żyjemy, mamy się dobrze, ale jak donosi kot Pantalon wciągnęła nas przeprowadzka. Wozimy zatem pudła, ...

czytaj więcej

2016 rok dobiega końca. Czuję się, jakbym przez ostatnie trzysta sześćdziesiąt pięć dni spadała z urwiska i zatrzymała się dopiero teraz. Poobijana, wymęczona, jednak żyję. To duży plus mojej sytuacji. Zastanawiałam się czy i jak podsumować ten rok, ale wyszło mi na to, że takie rozliczenia ...

czytaj więcej

Umówmy się, moje życie na ten moment wygląda tak, że nie wygląda. Rozwalone sprawy finansowe, prawie osiemset tysięcy długu, podupadłe zdrowie psychiczne i fizyczne, dwadzieścia pięć kilogramów nadwagi, brak zajęcia, stres, strach, bezsenność, rezygnacja… Co jakiś czas zbieram się i załamuję ...

czytaj więcej

Praca, ciężka fizyczna praca jest ostatnio jedynym sposobem na każdą moją bolączkę. Dziesięć zdrowo przepracowanych godzin sprawia, że oceniam siebie nieco lepiej, ale dobrze i tak nie jest. Bo staram się, naprawdę się staram. Wmawiam sobie, że kilka spraw mnie nie dotyka, nie boli, udaję, że ...

czytaj więcej
  • 4 December 2011

Że niby ostatnio był tutaj sierpień, a teraz już listopad? No leci, leci. Zmiany – podobno owszem też. Skończył mi się pomysł na to, o czym mogłabym tutaj pisać? Ileż można wałkować samotność, wewnętrzne rozkolebanie, jednoczesne pragnienie bliskości i nieumiejętność zaangażowania się bardziej? ...

czytaj więcej
  • 8 November 2011

Ludzie, co Wy z tymi odwiedzinami? Posrało Was? Nie przewiduję numerów w totka ani kursu franka, nie opowiadam o Kepplerze, Infeldzie, nie wykładam o wczesnym Schiele ani nie piszę niczego, co byłoby równie ambitne jak np. u Telemacha… Więc dlaczego mnie odwiedzacie? Poza tym utknęłam między ...

czytaj więcej
  • 2 August 2011