ARE YOU JUST WASTING MY TIME


Że niby ostatnio był tutaj sierpień, a teraz już listopad? No leci, leci. Zmiany – podobno owszem też. Skończył mi się pomysł na to, o czym mogłabym tutaj pisać? Ileż można wałkować samotność, wewnętrzne rozkolebanie, jednoczesne pragnienie bliskości i nieumiejętność zaangażowania się bardziej? Zajrzałam tutaj dzisiaj, bo M. przypomniała mi o tym miejscu. Poczytałam, pouśmiechałam się trochę nad własną naiwnością… Nie, żebym obecnie nie była naiwna albo chociaż trochę mniej. Nic z tych rzeczy. Przestałam jedynie pakować się w znajomości bez tzw. perspektywy. Boski, Paw, Gruby i cała reszta z ostatnich ośmiu lat jakoś poskładała swoje życia, niektórzy zdążyli je zdekompletować nawet… A ja? Ech… Nie mam już siły na budowanie relacji, na szukanie ich, lgnę do wszystkiego, szukam emocjonalnych paliatywów, tymczasowych zapychaczy na samotność. Nie odróżniam czczych obietnic od szczerego wyłożenia kawę na ławę. Przerażona jestem tym, że teraz ze mną może już być tylko gorzej. Że moje życie będzie się toczyło jedynie na temat braku faceta… Przecież to nie tak miało być! Jestem zwyczajnie głupia, mój Wspólnik ma rację.

  • 8 November 2011